Cieszę się, że tworzę zapiski z naszego domu. Blog z pewnością po kilku latach stanie się niezastąpioną pamiatką. Miesiąc po miesiacu coś sie zmienia, a w planach takich zmian jeszcze sporo.
Ostatnio pochłonięci byliśmy zmianą elewacji.
Nic nadzwyczajnego, żadnego dodatkowego ocieplenia, tylko farba.
Nic nadzwyczajnego, żadnego dodatkowego ocieplenia, tylko farba.
Stąd ten stary numer ściągnięty z muru. Takich charakterystycznych numerków jest jeszcze wiele na sąsiednich domach.
Ciekawi mnie ile lat wisiał ten, w którym roku ktoś go umocował.
Pewnie nikt tego nie pamięta, nikt takiego wydarzenia nie zapisał- bo po co?
A ja chciałabym to wiedzieć, by odnotować w historii domu.
Ciekawi mnie ile lat wisiał ten, w którym roku ktoś go umocował.
Pewnie nikt tego nie pamięta, nikt takiego wydarzenia nie zapisał- bo po co?
A ja chciałabym to wiedzieć, by odnotować w historii domu.
* * *
I jeszcze wieszak-pewnie z lat, w których dom powstawał. Ten i podobne dawno, dawno wyszperałam u cioci w szafie.Był czas, kiedy nie bardzo wiedziałam czemu służyć ma. Spodnie i inne części garderoby w większości szyła mi babcia a potem szyłam sama, te nielicznie kupowane nie miały stosownych tasiemek.
Teraz każda para spodni, spódnice, bluzki, a nawet najbardziej skąpe topy mają doszyte długaśne troczki do zawieszania.Trochę mnie te tasiemki denerwują, bo wciąż wyłażą podczas noszenia...
...A wieszaki nadal służą innym celom :-)




9 komentarzy:
Lubię słuchać, czytać opowieści o historiach, minionych latach ... właściwie wszystkiego ... domów też :) Sama mam nie lada orzech do rozgryzienia. Napiszę o nim wkrótce na moim blogu :) A więc zapraszam do podczytywania :) Numerek ... świetnie, że go zostawiłaś, nie wyrzuciłaś, jakby zrobiło wielu na Twoim miejscu. Na szczęście my tu kobitki "rupieciary" nie umiemy rozstawać się z przeszłością. Tak, tak ... należy ją pielęgnować, a nie wyrzucać za drzwi przy najbliższej sposobności. Wieszaczki ciekawe ... no i oryginalne, a to się liczy. Pozdrawiam
Świetne wieszaki, w moim kamienicznym mieszkaniu miałam podobne na drzwiach w kuchni i w spiżarni.
Numerek super. Zresztą uwielbiam starocie i zachwycam się wszystkim (no... prawie wszystkim) co stare.
Pozdrawiam serdecznie
Spodobał mi się wieszak ,świetnie go wykorzystałaś ,zainspirowałaś mnie ....już mi się trybiki załączyły żeby wykorzystać haczyki.
Numer domu , dobrze że został i fajnie wygląda na wieszaku. Można go zamocować np. na drewnianej skrzynce.
Pozdrawiam ciepło.
W drodze do przedszkola mijam dom do rozbiórki, na którym wisi cuda tabliczka z nr 5, takim jak mojego domu. Chrapkę mam ogromną. No ale przecież nie pójdę w nocy ze śróbokrętem na łowy! Kiedyś miałam też plan aby fotografować ciekawe tabliczki właśnie z cyfrą "5".
Świetny ten wieszaczek, no po prostu uroczy!
Cieplutko pozdrawiam!
Cieszę się,że zainspirowałam Cie Ito. Z pewnością to co wyjdzie spod Twoich rąk znów powali:-)Labarnerie dziękuje za odwiedziny i zaproszenie.Alizee, Ilooko miło mi ,że zaglądacie do mnie.
A autora usuniętego komentarza przepraszam, ale nie potrafię po chińsku.Poza tym wydaje mi się,że nie było na temat.
Masz racje z tym pisaniem bloga, niedawno przegladalam posty z zeszlego roku i znalazlam tak wiele milych wspomnien, a co to dopiero bedzie po latach:).
Numerek swietny, ja mieszkam pod 47, wiec jestesmy prawie sasiadki;)).
Podobaja mi sie fragmenty Twojego mieszkania, polaczenie bieli, szarosci, czerni (piekny zyrandol)... Tez sie dobrze czuje w takich wnetrzach:).
Pozdrawiam!
Wiesz, jak ja uwielbiam klimat Twojego domu! Cudnie wszystko urządzasz, aranżujesz, remontujesz :)
Zazdroszczę tego starego numeru z domu, a wieszaczek - cudo!
Serdecznie pozdrawiam :)
Hej li:) Jak miło do Ciebie znowu wpaść:) A wiesz,ze tez mamy taką starożytną tabliczkę emaliowaną z numerem domu? Za kilka dni nasz dom będzie ocieplany, oczywiście na ten czas tabliczka będzie zdjęta, ale potem wróci na swoje miejsce:)
Twój wieszak pozwolisz że skopiuję, nie pogniewasz się?
Prześlij komentarz