Odstres, lekarstwo na smutki, na nawał zwykłej roboty, na brak słońca, na wszystko co męczy.
Zrobiłam, co chciałam jeszcze tamtego roku zrobić, przy okazji papierowych słońc.
Spoglądam codziennie i raczej już wiem, że to nie do końca to. Wzorcowo zżółknięty papier pasuje mi tylko do łazienki,
a tam już jedno cudo wisi.
Postanowiłam, że...
zabieram się za kolejne tym razem białe skrzydła.


7 komentarzy:
ja zechcę ja :)))))
ale niestety po głębszym zastanowieniu ja też potrzebowałabym białych :((
Li, to cudownie, bo mi pasują tylko żółte:) Wiem, wiem, pazerna jestem, mam już od Ciebie słońce, ale co ja poradzę jak to wyjątkowo zdobi ściany...
Buziaki:)
P.S. Jak Lolo?
Śliczne !!!!
Zapraszam po wyróżnienie do mnie, http://keris-home.blogspot.com/2012/12/liebster-blog.html, pozdrawiam serdecznie ;)
Zabij mnie, znalazłam jedną, obgryzioną...jak się znalazły tak się zapadły, ale jak je namierzę to Twoje:)
Super.
Niech się spełnią świąteczne życzenia,
te łatwe i te trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Prześlij komentarz