Przyznam szczerze, że dotąd nie lubiłam kwiatów
z kwiatkami. Tolerowałam rośliny bezkwietne. Inne mnie jakoś nie wzruszały.No fakt, że miło jest dostać jakiś badylek,ale wolę chyba pudełko czekoladek:-) Miewałam kwiaty doniczkowe i mam nadal-z reguły bez kolorowych dodatków. A to wszystko chyba dlatego, że zupełnie nie znam się na roślinach i nie potrafię ich pielęgnować mimo najszczerszych chęci.
Ale hortensja...
Nie wiem jak to się stało, że zwróciłam uwagę na ten kwiat. Pewnie była od dawna w ogródkach, działkach, podwórkach... W tym roku ją zauważyłam i strasznie mi się spodobała. Zaczęłam kojarzyć zdjęcia z pism wnętrzarskich, na których w pięknych wazonach stały ususzone zatrzymując letni czas.
Dzięki mojej mamie mam te , które najbardziej przypadły mi do gustu.
Ususzyłam na strychu, a teraz stoją w bukiecie.


6 komentarzy:
Piękne kolory tych hortensji i pieknie zasuszone :)
:)właśnie chciałam napisać,że kolory piękne,ale Joanna była o minutę szybsza;)
...ciesze się, ze na to samo zwróciłysmy uwagę :)
A ja się powtórzę za Wami;) Pięknie!
Dołączam do zachwytów. Gdy mieszkałam w Karkonoszach- nie znałam zupełnie tych kwiatów- jedynie z nazwy. Od roku znam je całkiem z bliska (-; jakby tradycja wielkopolska ... lubia tutaj sadzić przed domem- jak widzę (-; Pięknie je ususzyłaś i ładnie złapałaś w kadr. Pozdr.
piękna - moja się dopiero suszy...
fajny efekt kolorystyczny
Prześlij komentarz